piątek, 19 marca 2010

Piątek po południu

Nic nie muszę.
Nad ranem,
gdy zabłądzę do łóżka,
spotkam sny,
które się nie spieszą.

*niechby już!

5 komentarzy:

  1. ...coraz później/wcześniej trafiam i ja na sny spóźnione......

    OdpowiedzUsuń
  2. pięknie się czyta, dobrze marzy:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. to piękny stan ...nic nie musieć...........:)
    pozdrawiam Kasiu
    R

    OdpowiedzUsuń