Zagraj ze mną. Może pokój Radosze, godzina dwudziesta zero trzy. Tak ciepło brzmi:radosze. Jak radość otulenia się kołdrą, gdy za oknem minus dziewięć.
Powiadają, że wróbli coraz mnie, a przy kościółku gimnazjalnym pan ochronnym gestem z góry błogosławi świergolenie.
Przez dawne, cerkiewne okna kandelabry rzucają światło na bank ubrany w melonik.
Sacrum i profanum. Przedświąteczne krzątanie.
metr osiemdziesiąt na dwadzieścia pięć centymetrów (*)
-
Dopadła mnie abstynencja. Zupełnie niespodziewanie. Z dnia na dzień. Wstałem
rano i po porannej herbatce po prostu nie wypiłem. Zaskoczony siedziałem
prz...
3 godz. temu

