sobota, 18 marca 2017

Starszy brat

16 marca Jasiek stał sie starszym bratem dla tej, która będzie miała "imię jak sklep". (słowa Jaśka:, który wymyślił je dla niej))))
O 4.10 na świat przyszła Jula.

sobota, 11 marca 2017

***

ta złapana chwila
uwodzi mnie odległością
między marzeniami a rozumem
skrzy się niewyspaniem
wygładzonym obcymi dłońmi
dziś świat na wydechu
zawołał twoje imię
idealnie wpasowane
między krawędź łóżka a dzień
kipiało niezaspokojeniem

I znowu klucze

Znów minął tydzień, gdy zachwycona wpattruję się z niebo i chłonę krzyki powracających gęsi. Czas zatacza koło. I wiosna tuż tuż.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Czasem się uśmiecham

niepewna jestem
jak tylko może być niepewna
kobieta dobrze po czterdziestce
która przestała czekać
której wzruszenie ramiona starczy
za znaki zapytania
i za ukruszone marzenia
patrzę przez palce na to mogło wyrosnąć z marzeń
a przegrało z niewiarą i spokojem wyborów
pilotem zawsze pod ręką i wolną łazienką
dziś okłady z książek robią za ciepłe dłonie
chowam się w sobie
czasem się uśmiecham


piątek, 3 lutego 2017

Gałązka mirabelki

Mogłabym opowiedzieć Ci o sobie.
O tym, jak wieczorem rozstawiam godziny po kątach,  by za chwilę je zmiękczać światłem świec, które i na komodzie, i na stole, i przy telewizorze opowiadają czas, który z cieniami tańczy. Mogłabym oddać Ci się gdzieś pod wieczór zimowy, który zamiast trzaskać mrozem lekkim deszczem chlapie prosto w rozświetlone okna.
Mogłabym, lecz póki co w walizkę pakuję całą niezbędność warszawskich podróży.
Zwłaszcza tej ostatniej, co to oko przymyka na lenistwo, które urosło w siłę i się uśmiecha.
Na małym talerzyku ciastko zostawiłam. Rano już go nie było.
Luty oblizując wargi wiosny wygląda.
Czy wiesz, że gałązka mirabelki wstawiona teraz do wazonu zakwitnie?

czwartek, 26 stycznia 2017

Warszawa

wyczekuję oddechu
jeszcze pisanie, które czeka z nożem
gardło szykuję na po niedzieli
potem sprawozdanie
potem egzamin
a potem już wakacje
w międzyczasie oddam to co nie moje
a na razie zielona herbata o smaku truskawek w szampanie
ach jak wymyślnie ktoś nazwał ją
wczoraj zbiłam mój ulubiony pastelowy kubek
wspomnienie dnia gdy go dostałam rozprysło się po całej kuchni
męczy mnie już Warszawa jeszcze dwa razy i koniec kolejnego szczebla
sama chciała - podśpiewuję Osiecką
najgorzej wstawać o 2.30 gdy cały świat oddycha długim sobotnim spaniem
i znów dworzec zachodni rozkopany i remontowany
tym razem niewiele ci skradłam, Warszawo

Pani Luty

poukładam ciebie nim luty lubieżnik zimnymi dłońmi rozgarnie resztki wspomnień
to nienasycenie ma coś z zaklęcia
na dwoje wróży błękitna walizka która zapomina długie podróże w znane
dziś śniłam wycieczkę rowerem bez kierownicy
a potem szybko wróciłam w miejsce gdzie zostawiłam telefon
najpier było trudno i pod górę, po wykrotach, wilgotnych pokruszonych betonach
potem zasapana wyszłam na równą ulicę
choć droga nadal wiodła pod górę, to tam gdzieś już był cel
niewidoczny a jednak...
wydłużyłam krok
pani luty uśmiechała się łagodnie gładząc mnie mimochodem po włosach
codziennie połykane pigułki dają nadzieję na więcej
w głowie tłucze mi się myśl o ścięciu marzeń na krótko

środa, 11 stycznia 2017

Koniczyna

kruszę wspomnienia
pachną odległością
między sercem a rozumem
spowiadam się z niemówienia
przydrożne madonny
litościwie spuszczają oczy
nie widzieć?
nie wiedzieć?
nie czuć?
zasiałeś pytania
rosną w siłę wraz z oddaleniem
zabijam tę nadzieję
a ona śmieje się
czterolistną koniczyną

sobota, 7 stycznia 2017

Frywolitki

gdzie jesteś
szukam cię odchylając rąbek tajemnicy
jak kołdrę zimową ciężką od snów
uwodzą mnie trzej królowie
zapatrzeni w siebie i pachnący wczorajszą nocą
jak mam pisać bez ciebie
spragniona efektownych wolt
ubranych w poetyckie frywolitki

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Mój Bóg

mój Bóg ma dobre oczy  i zmęczone dłonie
świat mu nie wychodzi naprzeciw ani człowiek zabiegany
mój Bóg patrzy z wyrozumiałością na male potknięcia i na  wielkie przewroty
ma w sobie łagodność górskich połonin i ciepłośpiewanie jeziora tuż nad ranem
umilasz mi Boże to ziemskie bytowanie
codziennie odnajduję ciebie w małych chwilach
w cichych szeptach we mnie mieszkasz
a ja przymykam oczy i boję się ze sobie ciebie wymyśliłam
w zalewie sterydowych fal
modlę się
czasem pod kołdrę wkładam ciche podziękowania
gdy zasypiam mocno trzymam twoją rękę
kołysze mnie czas niezmiennie bluźnierczo mijając

środa, 28 grudnia 2016

Przez ramię

jestem roztargnieniem
w dłonie je składasz
nabożnym alleluja
upominają się o mnie jasnowłose madonny
zakochane w twoim rozmarzeniu
sprzyjam im milczeniem
one wychodzą naprzeciw
głębokimi dekoltami karmią twe nienasycenie
upajam się tym podnieceniem
usta karminowe rozciągam leciutkim drżeniem
popatrz tam niewiele trzeba
by odchodząc od zmysłów
przez ramię zaglądać
czy za mną idziesz?

sobota, 24 grudnia 2016

Pasterka

każde moje kochanie
ma timbre twego głosu
i daleko mu do ideału
anioł stróż o tym wie
i nawet nie  patrzy w twoją stronę

środa, 21 grudnia 2016

Kalendarzowo

Chciałoby się tej bieli, co zmrok rozprasza.
A tymczasem za oknem, w pierwszy dzień zimy,
mgła lepka jak melasa i trawa mokra deszczem.

wtorek, 20 grudnia 2016

Trzy grosze

jest w nas tyle nocy głodnych
myśli zmarzniętych
słów co kołaczą głodnych miłością
gdy przymykasz oczy
staję się
wyobraźnię huśtam
i nie ustaję
nad ranem
w kawę trzy gorsze wrzucam
na szczęście
jesteś

poniedziałek, 19 grudnia 2016

jeśłi lenić się to starannie
i tak już od 3 dni
powinnam się rumienić ze wstydu
gdy inni z szaleństwem w oczach biegną w święta
pomału pomalutku otulam się w koc
i przyglądam się czasowi który mija
sernik z rosą
łabędzi puch
tyle przed mną
malutko i na oddechu
chwilo trwaj

piątek, 16 grudnia 2016

Fantazja

opowiadam siebie
bojąc się słów które mnie otulają
tak łatwo się zapomnieć
z nadziei zamki budować
na przeciwległych końcach tęczy
jestem taka grudniowa
wyciszona chóralnym kolędowaniem
patrzę ci na ręce
i mogłabym się zakochać
w fantazji spływającej spod palców