Jestem czeladnikiem.
Dziś na pierwsze zaserwowałam spokój.
Mam roziskrzone niebo w oczach.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
zawieruszył się zabrał miodowe włosy spojrzenie głęboko orzechowe wyprowadził na spacer poduszki niedaleko na balkon kołysze się na rogu prz...
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
....było morze w morzu kołek a na kołku tym pachołek...to tak a propos "Jej chmurności " mi się zaśpiewało.....a co do patelni..to trening czyni mistrza...:)...
OdpowiedzUsuńMajka
Kasiu, zdecyduj zawczasu co na kolejny etap egzaminu wźmiesz: wook czy patelnię teflonową... Brawo, gratuluję. Czasami mnie zaskakujesz.
OdpowiedzUsuńMaju, niech!:D
OdpowiedzUsuńHelu, jupii! Jeśli potrafię, to fajno:D
A próbowałaś na odwrót? :P
OdpowiedzUsuńŻe najpierw niebo, a potem mistrz?:P
OdpowiedzUsuńKurcze, jak cudnie, że wróciłaś:)))
No - serwujesz niebo, a spokój masz w oczach... :)
OdpowiedzUsuńŁadnie:)
OdpowiedzUsuń