jest we mnie złość
którą próbuję obłaskawić
najpierw chciałam ją nazwać lecz wymykała się słowom
gdyby jeszcze głowa dała odetchnąć
a ta jej wtóruje zawziętym unisono
miasto śniących książek
spogląda na mnie z półki
zwyciężyła złość narysowana ołówkiem
czuję się jak blondynka smarująca gumką po monitorze
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
zawieruszył się zabrał miodowe włosy spojrzenie głęboko orzechowe wyprowadził na spacer poduszki niedaleko na balkon kołysze się na rogu prz...
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
ha ha alchemiczka słowa i nie umie nazwać.........ale to się zdarza........wszystkiego się nie da słowami opisać:):)
OdpowiedzUsuńniezmiennie pozdrawiam
i knuje coś na razie po cichu:)
....dobrze,że nie klikasz "myszką" po biurku....jak inna blondynka...:)...
OdpowiedzUsuń.....a tak serio...złości ja nazwać też nie umiem.....chyba trzeba sobie nazwać co ją wywołało.....i usunąć przyczynę...wtedy myślę,że rozum odetchnie....