poniedziałek, 8 czerwca 2009

Ekslibris

od kilku dni zastanawiam się,
czy dopadło mnie spóźnione przesilenie wiosenne,
a może wyprzedza mnie to letnie?
wieczorami tyle snu we mnie z którym walczę
piszę smsy, oglądam fotografie, nuty, nuty,
wychodzą ku mnie wakacje
a ja próbuję wykrzesać z siebie resztki entuzjazmu
zmęczyłam się
tak zwyczajnie
zadyszka z życia jak ekslibris

17 komentarzy:

  1. A może to tymczasowa alergia na to, że wszystko wkoło zakwita???

    OdpowiedzUsuń
  2. Że niby zazdrość?Czy tylko katar sienny, który mija?;))

    OdpowiedzUsuń
  3. wakacje -
    gdzieś bym uciekł
    bardzo, ale tak miło, tak rozsądnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. często staramy się tłumaczyć coś przesileniem wiosennym albo na przykład jesienną szarugą .........hi hi gorzej jak pora nieodpowiednia..co wtedy?....ech
    jak byliśmy młodzi nie było przesileń wiosennych ani jesiennych szarug :)
    myślę że często dopada nas po prostu zniechęcenie i bezsens
    szukam szkam Kasiu zdjęcia tego już raz go zgubiłem potem znowu znalazłem a teraz znowu zgubiłem:):) ale znajdę
    przysięgam na ogon mego kota!!!!!!!!!
    :)
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
  5. Już niedługo będą wakacje. Dziś tak pięknie. Odpoczniesz i znajdziesz w sobie muzykę i fotografie :).

    OdpowiedzUsuń
  6. ...tak myślę co by mądrego napisać...i nic......pustka w głowie.....bo przesileń i upadków w nas tyle,że nazwać ich nie sposób chyba...:).....ale za to radość z podnoszenia się z nich .....że znowu się udało...i nowy cel....ech......to lubię....:)...

    OdpowiedzUsuń
  7. Holden , marzą Ci się wakacje z rozsądku?Ej, "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie";)

    Rafale, powiem kotu, żeby zbytnio do Ciebie nie podchodził;)Świadomość, że można zwalić winę na coś, na kogoś, chwilowo pomaga;)

    Temi, mam nadzieję.Marzy mi się niespieszność wakacyjna:)

    Maju, chyba zacznę tak na to patrzeć, że nowe, że dobre, że warto...:)

    OdpowiedzUsuń
  8. liczę już dni... chwile... do wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To tak jak ja, Lacri, tak jak ja...:)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja do urlopu. Ale i tak przykrótko. Tylko 21 dni. Uffff, dobre i to :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kierunek: Hajnówka - Lublin (w tym jeden dzień całkowitego wyzwolenia emocjonalno-intelektualnego w Kazimierzu Dln) - Hajnówka - a potem już rutyna w powtarzaniu tych samych czynności, aż do następnego urlopu... chyba, że wygram w lotka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdzie zamieszkasz, gdy wygrasz?I na co przeznaczysz, gdy myślisz:wygrałem wielką sumę pieniędzy ?

    OdpowiedzUsuń
  13. Kazimierz...tyle dobrych wspomnień...I pies którego ujeżdżałam na rynku. Rzeźbę, oczywiście...

    OdpowiedzUsuń
  14. Czy wygram, czy nie los zaniesie mnie w puszczę czyli do Hajnówki. Ale to jeszcze potrwa. A pieniądze; ja wiem, pojeździł bym sobie po świecie, zobaczył to na co nie mam szans i nie musiałbym wysłuchiwać ustnego puszczania bąków moich przełożonych w pracy. Ale to tylko detal, bo bez tego fajnie jest.
    A Kazimierz choć nie ten sam co choćby osiemnaście lat temu, wciąż ma jeszcze urok. Na jak długo... Dla mnie to i tak kraina inspiracji i fantastycznych wspomnień. Ale psa to nie pamiętam... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Po schodeczkach, z cokołu spogląda na ryneczek...Spełnienia marzeń:)

    OdpowiedzUsuń