środa, 14 kwietnia 2010

Wybrani przez milczenie

Dziś pierwszy raz pomyślałam, że nie dam rady. Że się boję. Że są pacjenci mniej możliwi.Że nie każdy chce mówić.Że jeszcze może nie teraz... Z drugiej strony, moja ciotka po udarze milczy już kilka lat. Mowa odkładana z dnia na dzień.I cisza do dziś.
Wybrani przez milczenie?
Wybierający milczenie?
Tak naprawdę nigdy nie wiadomo...
A co ty myślałaś, że zawsze będzie łatwo i na uśmiechu?! - wykrzykuje coś w mojej głowie.
Miałam nadzieję-szepczę.

6 komentarzy:

  1. ..nie poddawaj się Kasiu.....wyobraź sobie swoja radość jak się uda....po jakimś tam czasie przecież napewno się uda.......

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymaj się i trwaj w swoim postanowieniu.
    Podziwiam. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze się udaje. Czasem tylko trzeba długo czekać. Nawet całe nasze życie i połowę tego, kto nas zastąpi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wybierający milczenie. Czasami tak jest. Wielka sztuka to uszanować. Tak jak pogodzić się z tym , że czasami nie wiemy czy to są wybierający czy wybrani...
    Jestem pełna uznania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. przecież czasem można też razem pomilczeć................
    to trudniejsze
    przestać mówić to nie znaczy przestać oddychać

    OdpowiedzUsuń
  6. Maju, mam nadzieję, że tak będzie.Tylko ten pierwszy czas jest taki mało obiecujący...Z drugiej strony wiem, że nie jestem Bogiem...


    Ido, pozdrawiam ciepło-postaram się wytrwać.

    Latarniku, a ja to w gorącej wodzie jestm kapana..chcialbym już, natychmiast... Wiem tez, że czasm trzeba innego logopdy, cy lekarza, by pacjent się tworzył,Może to nie na mnie czeka?

    Bazylio, uszanować...tak, ale z drugiej strony, cały nasz świat opiera się na słowach...gdy nie będą mówić to jakby zamknęli się przed światem... A im dłużej trwa ta izolacja, tym trudniej zacząć mówić...


    Rafale, ale co to za życie z kłódką na ustach?

    OdpowiedzUsuń