piątek, 26 marca 2010

Sny

Trzymam cię za słowo,
a ty spacerujesz ledwie musnąwszy mnie metaforą.
Gdy obnażam siebie ze snów jestem sobą, tylko inaczej.
Bo któż powiedział, że żyję? A może mi tylko się zdaje?
W dużym przezroczystym kubku rozrabiam poziomkowy kisiel.
W kuchni pachnie lipcem.
Za oknem kot rozdzierająco wyznaje miłość.
Uśmiecham się w ciemność.

7 komentarzy:

  1. Bardzo ładne, sugestywne i inspirujące.

    OdpowiedzUsuń
  2. ..ech........cieplutko.....

    OdpowiedzUsuń
  3. poziomkowy kisiel... mniam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. I jeszcze nazwa etykiety - Witkacowskie i z polotem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. kisiel i lipiec - podobnie to czuję, ale patrzę w zachmurzone niebo...

    OdpowiedzUsuń
  6. ale zanim lipiec...to przecież jeszcze maj nas czeka...zapach kwitnących jabłoni, konwalie, czeremcha...
    Zapomniałam o kisielu...a przecież kiedyś to najulubieńszy smak dzieciństwa, smak czasów, kiedy słodycze były na kartki, a ten kisiel gdzieś zawsze można było kupić...i potem to była osłoda dni w internacie :)
    Chyba zaraz polecę do sklepu :) i wiesz, dzięki tym słowom też czuję się muśnięta metaforą...cuuuudne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kopaczu, niech słuzy Inspiracja.Ach łaskawyś:))

    Maju, poziomkowo:)))

    Ida, gdy myślę poziomki, widzę konkretny las i znajoma ścieżkę:)))

    Holden, a u mnie choć dzisiaj wiatr szarpie niemiłosiernie, to pachnie wiosna jest cudnie-mimo ze właśnie przed chwilą zaczęło padać:))

    Zielonooka, niech służy podniebieniu i głaszcze duszę dobrymi wspomnieniami:)))

    OdpowiedzUsuń