Kobieta 35 lat, wypadek samochodowy, uraz mózgu. Przez dwa miesiące, które upłynęły od wypadku, rodzice nie powiedzieli jej, co się stało?
-To nasza mała Wioletka- mówi ojciec.
35-letnia Wioletka z ogoloną głową (po operacji mózgu) patrzy nierozumiejącym wzrokiem na świat.
- Jak pani na ma imię?
- Agnieszka -szept
- Powiedziała Agnieszka? Ona ma na imię Wiola.
Ojciec uśmiecha się z zakłopotaniem.
- Kim jest Agnieszka?
- To jej koleżanka.
- Może pani tu przeczytać, pani Wiolu?-pokazuję napis pod fotografią.
Widzę, jak mruży oczy.
- Czy pana córka nosiła okulary?
-Tak, ale Wioletka nie lubi ich nosić.
Wioletka patrzy na mnie jakby cały jej świat się zawalił, a ona nie wie, dlaczego? Wiolety tu nie ma. Niewidzącym wzrokiem patrzy przez ścianę. Ojciec naciąga zsuniętą przed chwilą przez Wioletę skarpetkę. Wioletka milczy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
zawieruszył się zabrał miodowe włosy spojrzenie głęboko orzechowe wyprowadził na spacer poduszki niedaleko na balkon kołysze się na rogu prz...
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
...to małpia miłość się nazywa....szkodzi....jak każda przesada/przegięcie....
OdpowiedzUsuńopiekuńczość.......
OdpowiedzUsuńTwa walka,
bardzo się wzruszyłem.
...doskonale znam to niewidzące spojrzenie błądzące po ścianach...
OdpowiedzUsuńIle sił, trzeba, by to udźwignąć...
Pozdrawiam.
Maju, ja rozumiem miłość, troskę, ale nadopiekuńczość nie pozwala wyjść ze szponów wypadku...
OdpowiedzUsuń"I to no powiedz Wioletko, no powiedz"
Gdy ojciec znika z pola widzenia, wraca (choć na chwilę) Wioleta.
Holden, ta walka to czy się w Wiolecie. Ona musi chcieć-na razie chce za nią ojciec.
Ida, na pewno niełatwo jest ojcu...rodzinie na pewno.Na pewno niesłychanie trudno jest samej Wiolecie.
...własnie to rozumiem przez "małpią miłość"...bezrozumną i czyniącą spustoszenie.......
OdpowiedzUsuńWiem wiem Maju, że rozumiesz...chciałam tylko dopowiedzieć...Ciągle mam przed oczami rękę Wioli, która wędruje do króciuteńkich włosów...zapytałam ojca, jakie miała włosy przedtem...."do ramion". A oni nic jej nie powiedzieli, skąd ta zmiana....
OdpowiedzUsuńwstrząsające
OdpowiedzUsuńJoasiu, smutne bardzo...
OdpowiedzUsuń