niedziela, 28 marca 2010

Czas letni

Dopiero wstałam.Za oknem słońce próbuje oświetlić rozkopaną ziemię na terenie starego przedszkola. Z dawnego miejsca został tylko modrzew.Spoglądam na zegarki-każdy z nich woła inną godziną.Tylko komputer ogłasza z pewnością Tego, który się nie myli: wstałaś prawie w południe. No to co? Zaglądam z korytarza do kuchni-moje dziecko uparło się na samodzielną jajecznicę. To proste, na pewno mu się uda. Lubi ją tak samo jak ja maksymalnie wysmażoną. Tu nie ma miejsca na jajeczny luz.
Żyję już wolnym. Jeszcze tylko dwa razy hospicjum, jedna wizyta w ośrodku rehabilitacji i 10 etatowych godzin.
Idę poustawiać zegary na wiosnę.

4 komentarze:

  1. ...zegary poustawiałam na wiosnę....jeszcze tylko nastrój muszę dostroić na odpowiednią częstotliwość i......będzie dobrze....

    OdpowiedzUsuń
  2. zegary na wiosnę wtrąciły mnie CIUT z równowagi... i żadnych umówionych godzin nie chcę mi się dotrzymywać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie Maju trzeba się nastroić-wiosna tego wymaga. Dużo uśmiechu życzę:)))

    Holden , myślę, że powroty z dobrych miejsc nastrajają ciut melancholijnie, ale to mija, uwierz.Serdeczności:))

    OdpowiedzUsuń
  4. 'Powroty z dobrych miejsc nastrajają ciut melancholijnie'.. to już wiem dlaczego, jak wróciłam, przez tydzień chodziłam do tyłu.. Na szczęście już mi mija ta tęsknota :) Dodatkowo zegary wiosenne pchają do przodu i wszystko wokół buzuje..
    całuski Słodka, jak Tu u Ciebie wszystko staje się jasne..:*

    OdpowiedzUsuń