Ma wielkie oczy i złote ręce.
Taka duża i się boi! (śmieje się coś zgryźliwie w mojej głowie)
Gdyby nie wizja zapalenia okostnej, pewnie bym jeszcze zwlekała...
Trzeba iść.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
OJ, od wielu, wielu dni myślę o takiej wizycie, ale dentyści to drodzy przyjaciele naszego ciała, więc nic z tego...
OdpowiedzUsuńHolden, nie mam wyjścia, wyglądam jak chomiś;))
OdpowiedzUsuńNie jesteś sama.... ja tez się boję...
OdpowiedzUsuńale jest to konsekwencja dni minionych...
....najgorzej zacząć...potem już się chodzi.....:)...odwagi i powodzenia Słodka.....
OdpowiedzUsuńTa wizja złotych rąk, które potrafią zdziałać cud niebólu - no trzeba iść !
OdpowiedzUsuńJedna z radości mojego macierzyństwa to fakt, że mój syn uwielbia chodzić do dentysty. Pomimo tego , że ten dentysta -złotoręki ma co robić, więc nie jest to tylko wizyta w gabinecie, ale...na sama wiesz co tam się dzieje :) a jaka satysfakcja po ...tego Ci życzę :)
buziak słodka
OdpowiedzUsuń:)
Rybiooka, oj to prawda, ale i tak się boję:))))
OdpowiedzUsuńMaju, mam nadzieję, że nie będę tam musiała zbyt często chodzić, tak by się przywyczaić:))) W środę powtórka z rozrywki;))
Bazyli, no i masz! Okazało się, że złote ręce już tylko ortodontycznie się specjalizują... ;) W środę oddam się w ręce pani;)) Jak to zrobiłaś?:D( z synem, Czarodziejko?:D)
Margo, odbuziakowuję stroną lewą-nie chomisiową;)):
W środę mówisz ? to bardzo dobrze :) będzie spokojnie i bezboleśnie :)
OdpowiedzUsuńPytasz jak zaczarowałam synka? Zrobiłam takie różne pedagogiczne sztuczki :) pierwsza wizyta gdy miał dwa latka i bawił się z panem doktorem w pokazazywanie ząbków, potem zawsze chwalenie i nazywanie bohaterem no i przede wszystki nigdy nie staszyłam dentystą . Takie proste i zadziałało :)