wtorek, 9 czerwca 2009

Lawenda

chodzi za mną lawendowa kuchnia
w nie swojej nauczyłam się drobić kroki jak chinka
tu powinna zakwitnąć wiśnia
a u mnie z parapetu fioletowo uśmiecha się lawenda
wtykam nos miedzy gałązki
kiedyś myślałam że to pachną kwiaty
pełne zaskoczenie
całe auto pachniało fioletowo
mój syn krzywi się i mówi: śmierdoli
moje marzenie
południe francji i pola jak okiem sięgnąć
całe w drobnych kwiatuszkach
kiedyś zobaczę to na żywo
dziś prowansję mam na parapecie
dobrze mi

7 komentarzy:

  1. zazdroszczę :)

    np. Francji
    i fioletów auta
    ............................

    OdpowiedzUsuń
  2. Umiesz prowadzić autko, Holden?

    OdpowiedzUsuń
  3. ...a ja byłam w Prowansji.....ale pachniała mi tylko pinią i słonym wiatrem....i darła się cykadami....(kocham jak wrzeszczą tak,że nie słychać własnych myśli)...przywołałaś mi cieplutkie wspomnienia....:)....

    OdpowiedzUsuń
  4. Maju, zazdroszczę...kiedyś tam zawędruję.Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. słodka - boję się, miałem kiedyś wypadek (spory, niestety:(

    OdpowiedzUsuń
  6. "w nie swojej nauczyłam się drobić kroki jak chinka" - zawsze jak widzę takie tajemnicze stwierdzenia w poezji, kusi mnie, żeby poprosić poetę o odsłonięcie tajemnicy, zdemaskowanie sekretów. No ale zwykle się powstrzymuję. Poezja ma być niedopowiedziana:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marcinie, wiesz? Niech stanie się jasność:)))
    Tu zwykła codzienność, i nic w tym niezwykłego...a kroki drobię, bo niesamowicie śliska posadzka wymaga takich kroków, zwłaszcza, gdy się spaceruje na obcasach i boisz się wywrócić.
    A ja nie nazywam tego poezją , to stany moje codzienne ubrane w słowa:)

    OdpowiedzUsuń