Tyle zieleni. Tyle zachwytu.
Przymykam między majowymi dniami.
Ach, jakie zimne wędrowanie!
W leśnych pierwiosnkach jest ciągle obietnica przyspieszonego oddechu.
Póki co dłonie zacieram.
Coraz więcej śniąc, coraz mniej jestem wyspana.
moje cudowne dzieciństwo to lato z radiem i polka galopka wieczór pachnący tytoniem wyższym ode mnie księżyc kąpiący się w kanale augustow...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jesteś.To wystarczy.