próbuję opisać twe niebycie
w rozgrzanych alejkach
ukruszone serce krwawi karminem zachodzącego lata
dłonie w mgły wkładam i tkam
to nasze niemówienie
dziwnie spokojna
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jesteś.To wystarczy.