piątek, 3 maja 2013

Moja wina

Wczoraj miałam pierwszą stłuczkę w życiu. Na parkingu przed supermarketem. Z mojej winy. Gdy wróciłam do domu ryczałam jak głupia. Żal było tych 220 plnów, które wydać mogłam na coś przyjemniejszego, żal rozbitej lampy, żal zmarnowanego czwartku...
Jak niewielka zmiana planów może mieć spore konsekwencje. Zaczęło się od fryzjerki, która poprosiła bym przyszła przyszła 15 minut później niż to było umówione. Pięć minut później stuknęłam w śliczne czerwone nadkole chevroleta aveo...
A poza tym, właśnie rozkwitły forsycje.

4 komentarze:

  1. Ups...Tyle książek albo regalik.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt, że jedna mała zmiana planów może zmienić bieg wydarzeń....ale niekoniecznie
    Ważne ze Tobie nic się nie stało!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ot, głuptasek... i czemu to ryczeć? Cieszyć się trzeba, że nic się nikomu nie stało. Takie sytuacje są wpisane w nasze losy. To też lekcja dla pani, fakt troszku kosztowna. Ale tylko pomyśl ile zaoszczędziłaś od momentu gdy przestałaś palić. Buziak Kasiutek.

    OdpowiedzUsuń
  4. i tak najważniejsze forsycje :)już lepiej?

    OdpowiedzUsuń