sobota, 12 maja 2012

Optymalny czas

Za oknem deszcz przydaje liściom soczystości. To właśnie ten czas, gdy wydaje się, że zieleń urodziła się pełna. Każdego roku próbuję uchwycić moment, gdy świat otula się nadzieją, a potem jest taki dzień jak ten i topole, brzozy i modrzewie próbują mnie przekonać, że były takie zawsze - miękko otulone.
Przed mną na stole umiera bez, choć jeszcze broni się zapachem. Na balkonowej poręczy przysiadł gołąb i gruchaniem oznajmia dzień wolny od muszę.
Kawa z 30 % śmietanką smakuje fantastycznie. Dr Kwaśniewski byłby ze mnie dumny.

8 komentarzy:

  1. "Każdego roku próbuję uchwycić moment, gdy świat otula się nadzieją, a potem jest taki dzień jak ten i topole, brzozy i modrzewie próbują mnie przekonać, że były takie zawsze - miękko otulone."-Aparat trzeba nosić przy sobie.:)Albo i kilka...

    OdpowiedzUsuń
  2. Następnym razem wezmę Cię ze sobą. TY je będziesz nosił :p

    OdpowiedzUsuń
  3. ja także puchnę z dumy gdy to czytam :)
    zdjęcie fantastyczne, sama robiłaś? czy to Twoja kraina? urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zenzo, ano. To jedna z fotek z moich wypraw kijkowych , rzut beretem od mojego bloku :D Zara uwielbia tam hasać.
    Ukłon dziękczynny:))

    OdpowiedzUsuń
  5. jesteś idealna...nie dość że piszesz świetne wiersze, cudnie fotografujesz, to jeszcze i z kijkami chodzisz...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zielonooka, to nieprawda, nie jestem idealna.
    Odkąd moje kolano zbuntowało się to kijki traktuję jako formę rehabilitacji i nie ukrywajmy - pomoc przy zrzuceniu kilogramów;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczynki, ja Was pogodzę... I Kasia, i Edzinka to istoty wybitnie uzdolnione... Kaśka - poetka, Edzia - osóbka, która nawet nie wie, że poetycko przemawia do nas... A teraz czas na mnie, rany, ja jestem niezmiernie szczęśliwa i wdzięczna losowi, że te dwie istotki znam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Hela, szczęściaro sprowadzająca dobre rzeczy:***

    OdpowiedzUsuń