A gdy mi się zdarzysz tam na końcu świata, czy będziemy umieli wrócić do siebie?
Czy w drodze nie zgubię wszystkich rozemocjonowanych wielokropków, w których miałam pomieścić nas dwoje?
A może zwyczajnie nie podpierać się znakami zapytania, tylko iść
i nosem trącać siódme niebo?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
zawieruszył się zabrał miodowe włosy spojrzenie głęboko orzechowe wyprowadził na spacer poduszki niedaleko na balkon kołysze się na rogu prz...
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
ojej... jakie to piękne jest... że aż ani słowa więcej... :)
OdpowiedzUsuńItako ciepły uśmiech przesyłam:)
OdpowiedzUsuńTak mi się miękko na sercu zrobiło Kasiu
OdpowiedzUsuńdużo słońca
Rafał