poniedziałek, 6 grudnia 2010

Znaki na krześle

Na dobry początek Gotan Project.
(Jeszcze coś we mnie się szamocze, gdy to słyszę)
A potem archiwum.



Pan nie potrzebuje zapewnień.
Pan z ciszy pozbieranych nitek szlafrok uplecie tej, której jeszcze nie ma.
Ma się Panu jeszcze zdawać.
Młoda, zdolna, ambitna.
Jak anons z gazety, z kredową rozkładówką, nie człowiek.
A przecież gdzieś jest.
Prawdziwa.
Rano pije kawę, albo herbatę i ładnie jej w rozczochraniu.
W ciągu dnia ma tysiące spraw na głowie, wieczorami słucha starych płyt i w dalekich światłach miasta wypatruje znaków.
Bo przecież tak musi być.
Na skrzyżowaniu waszych myśli wymodla wspólne chwile.
Na razie bez Pana.
A Pan już to czuje, że gdzieś staje się przyszłość.
Zuchwałością byłoby nazywać ją waszą, bo jeszcze nie ma wspólnych dróg.
Samodzielnie wydeptywane ścieżki prowadzą dialog z zapowiedzianym.
Niech Pan nie planuje.
Plany to mają do siebie, że lubią śmiać się niskim, gardłowym głosem i z upodobaniem mylić tropy.
Podążając za nimi zaciera Pan ślady i coraz trudniej sumować znaki.
Kto wie, co może zdarzyć się za jutrem?
Każda napotkana sukienka, którą Pan ścigał spojrzeniem,
może być tą, której zapach pozna Pana krzesło.

5 komentarzy:

  1. Uważam, że to bardzo istotne, by było Jej ładnie w rozczochraniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. ...czekanie zimowe na ponadplanowe szczęście....:)......rozjaśniasz mi dzień Słodka słowami......

    OdpowiedzUsuń
  3. przychodzą Ci mailem komentarze? Jeśli tak, to i tak już masz.... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pieknie
    Niczym w 'oboje sa przekonani' Szymborskiej.
    Poki co nie ma wspolych drog. A moze sa, tylko nie rownoczesnie wsplne?
    A zapach, ktory rozpoznaje krzeslo - doskonale.
    Lade masz archiwum

    OdpowiedzUsuń
  5. Ene i w Nim;)


    Maju, dziękuję.Cieszę się, że potrafię:)


    Itako, dlaczego je ukrywasz?;) Pięknie:)

    Szu,bo czasem krzesła skarżą się na brak zapachu;)

    Ładnego dnia Zaglądającym:)

    OdpowiedzUsuń

Jesteś.To wystarczy.

Trzeba zniknąć

Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale  Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność