Lubię wracać.
Lubię lustro w łazience, które tak ładnie kłamie.
I okno kuchenne na wschód opowiadające fabrykę mebli.
I pietruszkę i seler naciowy wołające "pić pić" już od progu.
Makowcem, dosmaczanym miłością, hołubię jeszcze stary rok.
Kilka dni na spokojnym oddechu.
Długi wdech i długi wydech.
Uśmiech przysiada mi na ramionach.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
-
zawieruszył się zabrał miodowe włosy spojrzenie głęboko orzechowe wyprowadził na spacer poduszki niedaleko na balkon kołysze się na rogu prz...
Niech trwa...
OdpowiedzUsuńKubek gorącej herbaty?
OdpowiedzUsuńLubię dom po Świętach, taki cichy, tylko dla mnie.
OdpowiedzUsuńKopaczku, niech:))
OdpowiedzUsuńTomek, koniecznie duży, taki na cztery ręce;)
Madmargot, ja lubię powrót do niespieszącej świątecznej jeszcze codzienności:)
Witaj w domu :)
OdpowiedzUsuńWitaj Aniele, jak dobrze usłyszeć szum znajomych skrzydeł:)
OdpowiedzUsuń