Za oknem zaczyna się koronkowy dzień.
Minus osiemnaście.
W oczach mam zachwyt.
Piję kawę i celebruję środową niespieszność.
Kuchenne okno jak mantra szeptana mrozem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
-
zawieruszył się zabrał miodowe włosy spojrzenie głęboko orzechowe wyprowadził na spacer poduszki niedaleko na balkon kołysze się na rogu prz...
koronki... to jest własnie to co najbardziej kojarzy mi się z gankiem ukochanej babci, kiedy mróz ścisnął. to, co kocham w zimie najbardziej. przypomniałaś mi... dziękuję. :)
OdpowiedzUsuńItako, tylko dlatego, że mam stare okna mogę cieszyć się takim kuchennym oknem. Te nowe, szczelne już chyba nie przyjmują taki obrazków:))
OdpowiedzUsuńrany boskie, a ja latałam po krańcach świata, w śniegu po pas i z soplami u nosa. to niesprawiedliwa środa! pfff...
OdpowiedzUsuńriv.