piątek, 26 listopada 2010

Spóźnieni

Gdy nikt nie widzi piszę do pana listy,
sekretne zwierzenia dosmaczane szczyptą poezji.
Ukrywam w niej egoistyczne rozpasanie,
bo przecież nikt nie widzi.
Gdy zanurzam się w panu, to tak jakby nas dwoje na to samo wróżyło.
I noc szepcze jednymi ustami. Dobrze mi we dwoje na jednej poduszce.
Tuz za progiem szklanej tafli snu spotykamy się, choć jeszcze nie czujemy jak bardzo znamy swoje dotknięcia. Już je kiedyś wymyśliliśmy. Tylko szukaliśmy adresata. Myliliśmy ślady, gubiliśmy twarze, spóźnialiśmy się na pociąg, gdy już mięliśmy podróżować razem.
Gdy nikt nie widzi, piszę do pana listy
i chowam je w sobie, nim dzień mnie obnaży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jesteś.To wystarczy.

Trzeba zniknąć

Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale  Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność