rozczul mnie
nim świt zeszkli
i stado czarnych wron
przetnie
dziś
jarmarczne wozy
parkują przy łóżku
dyszlami na wschód
rozczul mnie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
-
zawieruszył się zabrał miodowe włosy spojrzenie głęboko orzechowe wyprowadził na spacer poduszki niedaleko na balkon kołysze się na rogu prz...
piękne... mam takie samo życzenie...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :]
Wiersz dzieli dziś na pół, najpierw poetycka metafora zastępująca kunsztowną kompozycję sonetu, w którym pierwsza zwrotka klasycznie opisuje temat, natomiast co do drugiej części jest w stanie wypowiedzieć się jedynie Zygmuś Freud. Przy łóżku dyszlami... hm.
OdpowiedzUsuńMoje wsiowe ja jest zachwycone. Wycinam, powiększam i zabieram sobie do poczytanie jeszcze raz przed snem ;-)
Jestem uwielbiaczem i już !
OdpowiedzUsuńJak można rozczulić autorkę tak rozczulającego utworu? ;)
OdpowiedzUsuńPorcelanowa, niech nam się spełnią:)
OdpowiedzUsuńWg, czasem i w archiwum trafi się wiersz;)
Airborne, uwielbiaczu:)))
Kopaczu, na wiele sposobów. Nie mogę tak na piśmie zdradzać sekretów;)