Jesienią miewam wiosnę. I zielono w głowie.
Oddycham szczytem płuc.
Jakbym przygotowywała się do mówienia przez rurkę tracheostomijną.
W poniedziałek idę znów do hospicjum.Nie byłam tam od maja.
Dziś telefon rozkrzyczał się znanym numerem.
Kobieta ma 84 lata. Znowu będę uczyć się obłaskawiać niemówienie.
Komentarz wydaje sie profanacja... Podziwiam...
OdpowiedzUsuń...podziwiam i wspieram dobrą myślą......
OdpowiedzUsuńPorcelanowa, Maju...uśmiecham się do Was.:)
OdpowiedzUsuńA w poniedziałek pójdę zobaczyć, co mogę zrobić?I czy w ogóle?
To spokrewniona osoba ?
OdpowiedzUsuńAirborne, nie.To zupełnie obca osoba:)
OdpowiedzUsuńzima za oknem, a tu jeszcze ostatnie tchnienia jesieni. podziwiam Cię. ja uciekłam. a może trzeba było zostać, żeby ćwiczyć ujarzmianie swojej własnej wrażliwości.
OdpowiedzUsuńItako, nie wiem.Sama nie wiem. Chcę wierzyć, że wybieramy dla nas to, co w danej chwili jest najlepsze, by się rozwijać. Widać Ty już tam odrobiłaś swoją lekcję.Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuń