Z wycieczki do wiatrakowa przywiozłam kilka zdjęć i dobrą energię bycia razem z synem.
Wiatraki majestatycznie poruszały się na wietrze-rzeczywiście wydają dźwięk (nie jest nieprzyjemny i nie za głośny; wystarczy odejść kilka metrów dalej i ten dźwięk zamiera.) Ptaki kołowały nad wzgórzem, na którym zamontowano 18 wiatraków. Za wyjątkiem jednego wszystkie mieliły powietrze. Zanim trafiliśmy do wiatrakowego parku zjeździliśmy okolicę (szukając drogi). Przypomniałam sobie jak niesamowity jest polodowcowy krajobraz. Zwłaszcza teraz to widać, gdy liście drzew nie zasłaniają widoku; gdy ozimina konkuruje z czernią świeżo zaoranych pól; gdy chmury zmieniają się jak w kalejdoskopie...
- Jak w górach, mamo.
Prawie. Kiedyś i tam pojedziemy razem.
Przywiozłam też pewność starych prawd: szukamy daleko, a okazuje się, że to jest całkiem blisko nas.
W tym przypadku wystarczyło zajechać z drugiej strony.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
dobry dzień...dobra droga, bliska
OdpowiedzUsuń..dobry był dzień dziś....nie zmarnowaliście..............ja zmarnowałam...minął bez śladu......
OdpowiedzUsuńKameleon lingwistyczny, renesansowa rozrzutność, rozkosz czytelnika.
OdpowiedzUsuńWidziałem to wszystko wczoraj utrwalone kamerami.
Jednak potrafiłaś jeszcze wzbogacić i uzupełnić
obrazy. Podziękowanie za wspaniały tekst.
no dobrze dobrze a gdzie są zdjęcia? :):):)
OdpowiedzUsuńR
robisz ładne zdjęcia mogła byś coś pokazać :)
OdpowiedzUsuńR
Jejku, jejku, jak miło się czyta taką notkę... Wczoraj z małą z wielką ciekawością oglądałyśmy zdjęcia wiatraków. Bardzo chciałam, by dziś nic nie stanęło Wam na drodze do wiatraków... Udało się, bardzo się cieszę.
OdpowiedzUsuńHolden, okazało się, że całkiem bliska, a gnałam na złamanie karku , szukają daleko...;)
OdpowiedzUsuńMaju, teraz się cieszę, że niedziela była ciut inna niż zwykle, bo rano: "jechać nie jechać, z może poszukać mapy, a może za tydzień?";))
Airborne, cała przyjemność po mojej stronie:))
Wiesz, one z bliska sa taaaakie wielkie:)
Rafale, gdzie mi się równać do mistrzów?:))
Helu, udało się:))0Było cudnie, chociaż wiało tam na górze wiatrakowym. "Wiesz? Przydałby się szalik, taki szary albo granatowy.No i taki ... miły w dotyku" No i co?Po szalik trza!;)
Szalików robić nie umiem... Mam tylko góry... Szalik kupimy ;-)
OdpowiedzUsuńNormalnie mnie kusisz:)))))))
OdpowiedzUsuńNormalnie :-)... Buziak dobranocny. Ty,jedną masz jutro cwaniaro, ja, aż trzy;-)
OdpowiedzUsuńBuziak, to prawda, ale czeka mnie podroż jutro: przynajmniej 200 km.Dom-puszcza-dom puszcza-dom.Śpij dobrze:)
OdpowiedzUsuńSłodka - spokojnej, bezpiecznej podróży, TEŻ JADĘ...
OdpowiedzUsuńHolden, Tobie również, a Ty na długo?
OdpowiedzUsuńdo piątku:) od wczoraj,
OdpowiedzUsuńponiedziałek był intensywny, dzisiaj ma być dobrze wyczerpująco...
uŚCISKI