Lubię deszczowe niedziele zamknięte na klucz.
Niespieszność i niemożebność uśmiechają się z kanapy.
Chcemy ciebie tutaj - poklepują miodowy koc.
Pachnie poziomkami.
Chemia, ale ładnie wtapia się w ten deszczowy krajobraz.
Pod sklepem widziałam jak pan rozmawiał ze swoim psem.
- Masz tu zostać, rozumiesz?
Pies zaszczekał i zatrzymał się tuż przed drzwiami, wzrokiem hipnotyzując szklaną taflę, za którą zniknął jego pan.
Małe radości są tuż obok nas.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
zawieruszył się zabrał miodowe włosy spojrzenie głęboko orzechowe wyprowadził na spacer poduszki niedaleko na balkon kołysze się na rogu prz...
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
wielkie WIELKIE
OdpowiedzUsuńTEŻ też
:)
Te wielkie łatwiej zauważyć, te małe czasem omijamy nie widząc...
OdpowiedzUsuńDobrej niedzieli, Holden:)
Ale, w kolorze słodkości, zaprasza z upajającym zapachem. "uśmiechają się z kanapy" przez łzy, przeczuwając swój kres!!!
OdpowiedzUsuńzwabiła mnie poziomkowa słodycz :-) jakie bezbarwne byłoby nasze życie bez tych drobiazgów wywołujących uśmiech!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło
U mnie dziś piękna pogoda. Teraz mniej, bo ciemno :)). Może zima nie rozsiądzie się za szybko?
OdpowiedzUsuńJeśli deszczowa niedziela, to tylko spędzać na kanapie zajadając się słodkościami:-))
OdpowiedzUsuńPoprawa humoru gwarantowana! :-)
A mnie widok przywiązanych przed sklepem psów frustruje. W ich oczach jest tyle niepewności i oczekiwania, aż strach myśleć, że ON mógłby nie wrócić.
OdpowiedzUsuńsłodkiego wieczoru :)
One się panosza jak u siebie, Airborne, biorąc kanapę w posiadanie;))
OdpowiedzUsuńEmmo, to prawda. Poziomki, maj będą za chwilę-tuż po Bożym Narodzeniu;)
Temi, a u mnie chlapał deszcz , ale było pięknie:))
Ketiov, a potem wyrzuty sumienia kaloriami obłożone;))
Zenzo, o to chodzi, że ten pies nie był uwiązany i to było najcudniejsze: szczeknął, klapnął na chodnik i czekał aż samoczynnie otwierające się drzwi zwrócą mu jego pana:))
Najważniejsze by zaczęły się odklejać!!!
OdpowiedzUsuń"z pamięci"
A dziś już poniedziałek... Z poziomkami będzie łatwiej w niego wniknąć :)
OdpowiedzUsuńNajważniejsze to dobrze zacząć.A potem tak trzymać, Airborne;))
OdpowiedzUsuńLatarniku, ooo dziś to kawa.Bez poziomek;)
Dobrego dnia Wam życzę:)