miewam się zwyczajnie
dobrze mi w tej wakacyjnej jednostajności
chciałbym wierzyć
że czas z lenistwa
wygra ze słowem
obmyślam fabułę książki
w paradę wchodzi mi życie z jego najciekawszymi scenariuszami
i już sama nie wiem
na ile siebie wymyślam
a na ile się zdarzam
na kartach mojej nienapisanej powieści
ciekawe jakie to uczucie, gdy trzymasz w dłoniach swoje słowa pachnące farbą drukarską?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
zajebiste!!!
OdpowiedzUsuńprzepraszam za słowo
Skąd wiesz?
OdpowiedzUsuńdawno temu miałem okazję powąchać własne słowa pachnące taką farbą, nie książkę, ale jednak:)
OdpowiedzUsuńA to pamiętam...:)
OdpowiedzUsuńAle wiesz, mi marzy się książka, taka nie za duża, ze sto kilka stron, z pastelową okładką, a w środku rozpisany na części kawałek życia:))
nie ma nic i nikogo, kto mógłby Cię przed tym powstrzymać.
OdpowiedzUsuńPióro trzymasz w rece, a masz je całkiem, całkiem:)
Przecież o tym wiesz.
E tam. Potrzebny jest pomysł.I wiesz;)ten leń!
OdpowiedzUsuń...lenia wykop na balkon...niech chwilkę sam p[omieszka.....same te wiersze z blogów to cudna Książka - Twoje życie....:)....pliiiiiiizzz...też bym chciała wziąć do ręki Twoje słowa.....
OdpowiedzUsuńMaju, mój leń jest taki silny;))
OdpowiedzUsuń