Uśmiechnęłam się z przekąsem, przechodząc korytarzem obok lustra...mam dziś taki nastrój jak moje włosy. Wracam do natury. Ciemny brąz, prawie czarny.
Jeszcze wczoraj były rdzawo-miedziane.
Skrzętnie chowam mijający czas, który najszybciej osiada na włosach. Czasem dobrze go widać w kącikach oczu.To czasem jest dziś.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
... no to milknę!!!!
OdpowiedzUsuń:)Nie trzeba.Już lepiej.Przegadanie pomaga.Fajnie, że mogłam.:)
OdpowiedzUsuń...Mama moja powiedziała kiedyś na widok odrostów siwych na mojej głowie:..."prawda Ci na wierzch i tak wylazła"...:).....takie drobiazgi ...pomagają pamię tać o Niej....gdy Jej zabrakło......
OdpowiedzUsuńCudna musiała być:))
OdpowiedzUsuń