poniedziałek, 11 maja 2009

Potrzeba dźwięku klawiszy, dwa

Taka cisza. Zdusiłam niecierpliwość. Szmer klawiszy zaplątany w szum wentylatora. Za chwilę zniknę. A potem przyjdzie wieczór dość późny, bym mogła znów być literą. Przyzwyczajam się do nowych smaków. A one drwią ze mnie nowością. Jadąc dziś samochodem widziałam jak mniszki kłóciły się ze sobą. Te młode łypały żółtymi oczami, te starsze były ponad. Frunęły z wiatrem. Jakby mówiły: każda pora jest dobra, by być, a ty martwisz się kolejnym cieniem pod oczami, zmarszczką na czole, mijaniem...

3 komentarze: