Mnie nie tak łatwo przestraszyć.
Łatwiej zniechęcić słowem niż spojrzeniem zimnym.
Choć ani w jedno, ani w drugie nie wierzę tak łatwo.
Patrzę na złoty wzór wyszyty starannie na czarnej koronce.
Bezwstydnie myślę.
Obrazy składam - od słowa do ust droga taka krótka.
"Wyznania i anatemy" pachną proszkiem do prania z górnej półki.
Jutro poczytam je na głos.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
-
zawieruszył się zabrał miodowe włosy spojrzenie głęboko orzechowe wyprowadził na spacer poduszki niedaleko na balkon kołysze się na rogu prz...
jeny, jak pięknie tu dziś u Ciebie.... :) Dzień dobry. Czy bezwstydne myślenie szkodzi? ... :)
OdpowiedzUsuńMnie łatwiej zniechęcić spojrzeniem. Słowa mają magiczną moc tylko wtedy, gdy niosą pozytywne uczucia...
OdpowiedzUsuń...spowiedź.............?...
OdpowiedzUsuńLeżały na półce z proszkiem do prania?
OdpowiedzUsuńItako, dobry wieczór:)) Czekam takich jasnych słonecznych dni, Bezwstydne myślenie drażni wyobraźnię;)
OdpowiedzUsuńKarlo, oby jak najmniej nas zniechęcano słowem czy spojrzeniem:))
Maju, raczej wynurzenia niewyspanego człeka...;)
Jadowicie, papier ksero leżał niedaleko proszków.;)