tam dokąd idę
nie ma czasu
na być może
lekkoskrzydły świt
rozdziera zasłony
niewyspania
staję się
w dłoni trzymam
kredkę do ust
by opowiadać
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
opowiadaj, maluj!
OdpowiedzUsuń"lekkoskrzydły świt
OdpowiedzUsuńrozdziera zasłony
niewyspania"
Wszystko się zgadza prócz świtu, bo u mnie on dziś skrzydła ma pełne wiatru.
:)
OdpowiedzUsuńu Ciebie pachnie wytchnieniem, dziękuję
...u mnie to "staję się"...jest ostatnio bolesne...:):)...pełnia spać nie daje ...ech!!......
OdpowiedzUsuńSłowa, słowa, słowa, zaledwie ...
OdpowiedzUsuńOj, nie tylko mnie dziś się ciężko wstawało :-)
OdpowiedzUsuńŚwietny, lekkoskrzydły wiersz...
Dziękuję za Waszą obecność, gdy mnie mniej:))
OdpowiedzUsuńmogę tylko napisać że to czysta poezja jest
OdpowiedzUsuń:) i nic więcej..........
Ukłony Rafale:)
OdpowiedzUsuń