w katalogach już jesień
słońce puszcza figlarnie przydymione oko
mgły dziś zapomniały być
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
-
zawieruszył się zabrał miodowe włosy spojrzenie głęboko orzechowe wyprowadził na spacer poduszki niedaleko na balkon kołysze się na rogu prz...
... będzie ciepło,a ja chciałbym dzisiaj deszczu. Oczyszczenia
OdpowiedzUsuńMoże wystarczy prysznic?;))
OdpowiedzUsuń/uśmiechnij się Holden, proszę/
jakoś - dzisiaj - nie potrafię, ale prysznic - zaraz pod niego wpadnę...
OdpowiedzUsuńEch- Holden widzisz ten deszcz za oknem ??:)))
OdpowiedzUsuńSłodko- winna- jestem nieustannie urzeczona subtelnością Twoich słów :) :*
Mgły na polach w kustach
OdpowiedzUsuńOtulają intymności w chustach
"mgły dziś zapomniały być"
OdpowiedzUsuńA u mnie były... :)
Frapujący, choć krótki...
OdpowiedzUsuńHolden, chyba nie potrafię Ci pomóc. Bo i jak?
OdpowiedzUsuńTa niemożebność jest przytłaczająca...
Joasiu, dziękuję pięknie Mamie Dziecka Radosnego Przedszkolem:D
Airborne, Kusty? Kusta? Google ratuj!
Latarniku, u mnie wczoraj były zachwycające...Jeszcze je złapię:))
Gibril, to zapis chwili;)
Kusty - krzaki.
OdpowiedzUsuńOna brosilas' v rastushchie vdol' berega oranzhevye
___"kusty"___ i prisela tam v putanice such'ev i shurshashchih list'ev.
Karl spustilsya k reke, no perehodit' ee ne stal. Perevernuv korobku
vverh dnom, on vytryahnul iz nee v vodu kakie-to blestyashchie predmety. Potom
povernulsya i snova otpravilsya k cilindru. Unosimye techeniem predmety
sverkali v luchah solnca.
Dureha vybralas' iz __"kustov"__. Ona mogla by teper' nezametno vernut'sya
domoj, no soderzhimoe korobki ochen' ee zainteresovalo.
A korobki? A co to te błyszczące było?
OdpowiedzUsuńKorobka - Pudełko ,korobki - pudełka
OdpowiedzUsuńBłyszczące - nie wiem , to cała powieść.
Dziwne.
OdpowiedzUsuńAlbo moje rozumienie jest niewielkie.
OdpowiedzUsuńJesienny katalog - to najbardziej
OdpowiedzUsuńluksusowa kolekcja Pór Roku -
tych sióstr kreatorek
naszych pokazów codziennych.
Brokat pajęczyn,
purpura i złoto,
a wszystko w tiulach mgieł... ;)
Zazdroszczę Wam w Europie jesieni.
W NY tez ja miałem - i to jaką!
Orgię barw z przed oknami,
a tu... Yyyy... ;/
Nawet deszczu pewnie nie będzie
solidnego, tylko jakiś "spray" prawie...
Pozdrawiam, póki co - upalnie!;)
Z jesienią kojarzą mi się dymy. Może nie jestem na czasie, ale nie te dymy znane z ulic większych miast, uskuteczniane zwykle po jakimś wydarzeniu sportowym.
OdpowiedzUsuńDymy z ognisk - palone liście, chrust, zawsze sprawiały, że robiło mi się jakoś tak... metafizycznie (?!).
Uwielbiam ten klimat. Również w sensie geograficznym. Nie wyobrażam sobie roku bez jesieni. Takiej prawdziwej, złotej.
W takim czasie nie tylko mgły zapominają być. Człowiek też jakoś tak się zagubia i zamyśla. Koniecznie w zachwycie! :)
Mgły mi się kojarzą z wsią...pieczeniem ziemniaków w ognisku...spokojem.
OdpowiedzUsuńO, to fakt! Całe dzieciństwo będzie zawsze dla mnie miało m.in. smak ziemniaków wygrzebywanych z popiołu. Mieliśmy takie magiczne miejsce (ja moi bracia, i rodzina z różnych stron kraju - traf chciał, ze wioska moich dziadków w dużej mierze to rodzina) - to miejsce nazywa się Wrzosy. Las, piach, zagajniki brzozowe... I ogniska... Niestety, stworzyliśmy czas, którego nie jesteśmy w stanie zawrócić. Stworzyliśmy Frankensteina!
OdpowiedzUsuńW sensie: my ludzie stworzyliśmy czas etc
OdpowiedzUsuńDobrze, gdy ma się gdzie wracać.Nawet jeśli tylko we wspomnieniach:)
OdpowiedzUsuń