czwartek, 16 lipca 2009

Siódma rano

Kawa o siódmej rano w wakacje ma rozpustny smak.
Ptasie trele na balkonie sąsiada zaczynają opowiadać czwartek. Imitacja z życia prawie udana. Sąsiad skinął głową na dzień dobry. Zamiast głosu usłyszałam: tiurli-tiurli. Zastanawiam się, jak by brzmiały te trele, gdyby na balkonie leżało z dwadzieścia centymetrów śniegu?
Dziś uwierzyłam elektronicznym ptakom.

9 komentarzy:

  1. ćwirćwirkam do Ciebie, też przy kawie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. O siódmej rano każda rzecz ma smak słońca, jest nasiąknięta delikatnym rubinowym światłem. Dlaczego rubinowym? ponieważ czerwone wschody słońca są równie wspaniałe jak zachody. Tiurli tiurli sączą się z kielicha głosy ptaków. Kielich jest oczywiście słoneczną czarą, którą dzień o siódmej rano zdołał wznieść na tyle wysoko, by móc ugościć go poranna kawą.

    OdpowiedzUsuń
  3. no tak, ale żeby ten rozpustny smak był to muszą być wakacje. Jak się nie ma wakacji to smak kawy jest tylko pół-rozpustny, niemal przywoity... :)))
    Usciski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Maurycy, jak zwykle w Twoich wersach czytam spokój.Jakby czas zwalniał na skraju lasu i przeglądał się w oknach starego domu, dziwiąc się mijaniu...:)


    Joasiu, wiem wiem, jestem nieprzyzwoita z tymi wakacjami, nie bacząca na tych bezwakacyjnych;) Miej się pogodnie:)
    )

    OdpowiedzUsuń
  5. ...ojejku!!!...skowroneczki...ja sowa niestety nie rozumiem waszej porannej radości.....:).....ja przytomnieję koło 9 :)...oczywiście w wakacyjny czas...bo jak do pracy to zrywam się całkiem przytomna o 5...:)....ja wieczorno - nocne odczucia mam takie jak Wy o 7 (brrrrrrrrrrrrr) rano..:)...

    OdpowiedzUsuń
  6. Maju mnie dziś siła wyższa wygnała z łózka o tak bezbożnej wakacyjnej porze. Sowa jestem jak nic.Rano uwielbiam spać...Potrafię do 11i więcej;)
    Lubię oglądać jak noc przechodzi w dzień:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ...aaaaaaaa to co innego..to rozumiem i popieram....też lubię budzić dzień...od tyłu niejako....:)....Majka

    OdpowiedzUsuń