wtorek, 12 stycznia 2010

Cień

zaglądam z cienia
czy już się poukładało
tak by rękę
przyłożyć i powiedzieć
wreszcie
wyjdę z cienia
gdy pewność będzie
mieć mocne rumieńce
a ja sobie nie będę
mieć nic do zarzucenia

7 komentarzy:

  1. Wyszłaś z cienia bloga roku i dobrze tak myślałem
    "jakie licho Ją podkusiło"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam :)
    chyba nigdy nie ma sie pewności czy ma się coś sobie do zarzucenia...
    Byłoby to zbyt proste...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. ...nie zawsze się da w cieniu przeczekać....chyba....czasem trzeba prosto w oczy i gołą ręką sprawy pozałatwiac.....i wtedy ta pewnośc jest pewna...:)...pozdrawiam ciepło....

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak jest słońce to jest i cień. Dobrze jest mieć gdzie zajrzeć czy już się poukładało. Mrok nie daje nam takiej możliwości. Trzymaj kurs na południe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. z cienia, to jakby - to na pewno z ukrycia, który każdy dostrzega. taka manifestacja...:)
    ja Cię widzę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Airborne, pierwsza myśl była "czemu nie"? A potem pomyslałm pomyślałam, poczytałam no i przypomniałam sobie, co pisałeś, co pisał Radio Terror...

    Mała Mi, zapewne masz rację,jednak jeśli będę bez obrzydzenia patrze sobie w oczy w lustrze, to znak, że nie jest źle...

    Maju, rzeczywiście--zauważyłam , że czasem tak mam -wolę nie wiedzieć, a potem zachodzę w głowę...co by było gdyby, gdybym powiedziała, zrobiła, napisała....a wystarczyło w odpowiednim czasie wyjść z cienia...

    Zenza, a wiatr od morza niech pachnie przygodą:))

    Holden, czasem warto tupnąć, by zostać usłyszanym;)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak w cieniu się stoi to można cieniem na zawsze zostać.........:):)
    nie jestem w pełni przekonany ale takie zdanie przyszło mi do głowy , a pierwsza myśl się liczy
    .............
    pozdrawiam Kasiu , przepraszam że rzadko ostatnio bywam, ale stoję właśnie w cieniu
    Twój niezłomny sympatyk:)
    R

    OdpowiedzUsuń