wtorek, 9 grudnia 2014

Kisiel truskawkowy

Atakuje mnie czas niepisania, wgapiania się w programy: jak przetrwać w dżungli; jak  zarobić na starociach; jak wydłużyć szyję... Poraża mnie marnotrawienie czasu i jednocześnie fascynuje. Symultaniczne czytanie napada na mnie w łóżku, w wannie, przed telewizorem.
Niestaranność brania leków zaowocowało L4.
Zwolnienie lekarskie zapijam kisielem truskawkowym.

14 komentarzy:

  1. Mam tak samo:) Podejmowane wysiłki, by zająć się czymkolwiek stają się bezowocne a przez to narasta frustracja związana z bezczynnością i przepływem czasu przez moje coraz to grubsze palce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renato:D zobaczyłam Twoje palce;)) serdeczności:)))

      Usuń
  2. Od razu poczułam jego smak :)
    Pozdrawiam spod pierzyny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. kisiel truskawkowy... jadłam wczoraj... :) leczy wszystkie choroby, to prawda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blue, a pamiętasz Ty dziecko o cioci Kasi? ;)

      Usuń
    2. Oczywiście! Są nowe fakty, mnóstwo młodych (!) faktów - a ciocia Kasia nie odpisuje! :(

      Usuń
  4. Tak, też mam podobnie, tyle że wybieram powtórki House'a.
    I kisiel rabarbarowy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak mi się marzy takie nicnieróbstwo :) bez choróbska oczywiście :) ale to dopiero po świętach taki czas do mnie przyjdzie :)
    Kaśko zdrowiej i korzystaj z chwili :)
    u mnie kisiel tylko jabłkowy lub cytrynowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazylio, łagodnie przechodzę z choroby w chorobę. Ale za to mam mieszkanie posprzątane prawie na błysk;))

      Usuń
  6. czas o smaku truskawkowym krzepi - wierzę w to! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrowia więc i... jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń