niedziela, 8 czerwca 2014

Niech pani weźmie parasol!

Niedziela  cała w słońcu, zielonych witkach, w świątkach przywoływanych, by czas toczył się łaskawie.
Dziś mój syn zaproponował sąsiadce, który z pretensjami wykrzykiwała przez domofon, parasol.
Tak, to sama od złowieszczenia, pamiętacie? A parasol miał ją uchronić przed kroplami wody, która kapała dwa piętra w dół. Moja wina-napoiłam wiciokrzew i różę balkonową, a one nie były tak spragnione jak mi się wydawało.
Czasem się zastanawiam, czy we wszystkich ludziach drzemie starość, która wykrzywia się do świata?
A jeśli tak to mam nadzieję, że trzeba czegoś więcej niż kropel wody, by ją obudzić.

5 komentarzy:

  1. U niektórych i młodość się wykrzywia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt! Jednak cieszę sie, że dziś to nie ja musiłam jej wysluchiwać;)

      Usuń
  2. O widzisz jakie dobre serduszko ma syn ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Kurcze, faceci jakoś podchodzą do tego mniej emocjonalnie. Syn poleciał w miasto i pewnie już o tym zapomniał, a ja ciągle mam w głowie tę sąsiadkę, choć nie słyszałam dziś ani słowa od niej.

      Usuń
    2. Doskonale Cię rozumiem
      Czasem też chciałabym umieć tak zdystansować się do tego wszystkiego. Ale wiem, że mi to się za cholerę nie uda.

      Usuń