niedziela, 9 września 2012

Uśpienie

Nabrany haust powietrza wypuszczam z namysłem. Bo przecież dam radę; pierwsze koty za płoty; nie ma tego złego. Uhm. Czas nas uczy pogody. Przede mną poniedziałek, a potem wtorek, środa - liczenie kroków. Nauka upośledzenia w stopniu umiarkowanym i znacznym póki co usypia we mnie poetę.
Częściej gadam z psem. To nie wróży dobrze.

17 komentarzy:

  1. Trzymaj się!
    Odważyłaś się, więc dalszy ciąg jest na pewno przyczepiony do początku.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M. wiesz, odważyłam się, ale jednocześnie nie miałam wyboru. Z drugiej strony, zmiana nie pozwala wpaść w rutynę. to ma swoje plusy.;)

      Usuń
  2. Mała, przestań wróżyć, jesteś doświadczonym pedagogiem, a do tego masz jeszcze serce, które potrzebujących ludzi czuje... Będzie dobrze i już niedługo będziesz zdecydowanie spokojniejsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doświadczony pedagog powiadasz? To dlaczego czuję się jak dziecko we mgle?;)
      ( masz jednak rację, jest już odrobinę lepiej).Buziak Heluś.

      Usuń
  3. Nie będzie źle, poezja nie kłóci się z nauką nawet w stopniu umiarkowanym i znacznym. Wiem co mówię, bo pracowałam wykorzystując wiersze. Jednocześnie sama tworzyłam i wydawałam.
    Praca z upośledzonymi uczy pokory i wymaga wrażliwości i ogromnej empatii. Życzę powodzenia i wiary w siebie.
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie, Grażyno. Coraz mniej we mnie poezji, choć wierzę, że jedynie zasnęła, póki nie poukładam się z emocjami:0

      Usuń
  4. Z psem też warto codziennie pogadać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczepciu, ino gorzej gdy tylko z psem masz ochotę pogadać;)

      Usuń
  5. Lepiej z psem niż z maszyną ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piętko, coś jak gadanie do monitora?:P

      Usuń
  6. Pies sprawia przynajmniej wrażenie że nas słucha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Knight, o proszę pana. Mój pies mnie słucha jak zaczarowany i miłośnie zerka mi w oczy. Najbardziej, gdy wyganiam ją z łóżka;0

      Usuń
    2. To i tak nieźle. Za każdym razem kiedy spojrzy na mnie kot mam wrażenie że mnie nie cierpi.

      Usuń
    3. Możesz zawsze pogłaskać go pod włos;)

      Usuń
  7. Wszystko okay Kasiu, póki usypia tylko poetka, byłby jakiś problem, gdyby usypiała w poecie poezja, ale do tego, śmiem sądzić, rok wołami, dwa piechotą.
    Nauczanie dzieci zaś, przeze mnie, niezależnie od stanu ich umysłów niechybnie by się skończyło ich śmiercią. To jakiś cud doprawdy, że moje własne ten eksperyment przeżyły. Wolę się zatem na ten temat nie wymądrzać nadmiernie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarku, z każdym dniem, mimo zbliżającej się jesieni, więcej nadziei błyska na bardziej zielone dni.
      Wiesz, dawno dawno temu nawet nie patrzyłam w stronę nauczania. brałam jak najbardziej serio owo"obyś cudze dzieci uczył", ale los płata figle. Coraz częściej mam wrażenie, że wie, co robi.
      Bo według mnie wszystko , co nas spotyka jest po coś. Mnie między innymi miało nauczyć pokory i cierpliwości. Uczę się nadal. I nie żałuję:)

      Usuń
    2. Także jestem zdania, że cokolwiek jest, jest po coś. Nie zawsze trafnie odczytujemy kod, nie ma to nic wspólnego z durnymi opowieściami o prawie do błędu, po prostu życie żadnego człowieka nie jest pasmem nieustających sukcesów i triumfów.
      Trzeba próbować, bo nie ma lepszej metody :)

      Usuń