niedziela, 2 września 2012

Teraz wrzesień

Dziś mgły nadranne przypomniały mi, że przynależą do jesieni. A więc tak: otrzepać się z lenistwa i w drogę. Tak, bym mogła za kilka miesięcy znów rzec: lubię to, co robię , więc tak naprawdę nigdy nie chodzę do pracy.
Pracowity wrzesień zaczyna się mgłami i niedzielnym kursem.
Szczęśliwej drogi już czas, nucę. Jeszcze rzut oka na oko i jestem gotowa. W drogę!

10 komentarzy:

  1. Coś bardzo niepokojącego jest w Twoich słowach. Za dużo pustki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo widzisz Czarku, cała jestem niepokojem. Mam nadzieję, że szybko sobie z nim poradzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiu - spokojnie, na pewno wszystko dobrze się ułoży. Nosek w górę i do dzieła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maju, mam taka nadzieję, tylko, żeby ta moja durna głowa chciała to sobie przyswoić już:)

      Usuń
  4. kocham jesień, jak żadną inną porę roku. we wrześniu chce mi się więcej, lepiej... wszystko się ułoży, a w życiu trzeba mieć co robić, bo inaczej dni przelatują przez palce.

    powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porcelanowa, ja też ja kocham, tylko póki co nie zauważam nic wokół gonie dni i gonię, a nocami walczę z walącym się światem, który jest tak realny jakby to nie był sen.
      Choć jest druga strona tego medalu, śnię więc śpię;)

      Usuń
  5. Powodzenia Kasiu :-) Nie mam złudzeń co do tego, że za kilka miesięcy powiesz sobie: lubię to co robię. Grunt to dobre założenia od samego początku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzyśku, dziękuję za to wsparcie, nawet się nie spodziewałam, że tak tę zmianę pracy będę przeżywać.

      Usuń
  6. W drogę Kasiu, niepokój minie, już za chwilę, zniknie tak szybko jak przyszedł :)

    Dobry to będzie wrzesień, zobaczysz że dobry:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino, niech ! Kurczę, myślałam,że z wiekiem będę odporniejsza. A tu nic-wiotka ta moja psyche, oj wiotka.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń