czwartek, 30 sierpnia 2012

Sypialniane okno

Moje wschody mają jeszcze siłę przekonywania.
Unoszenie rolet jest wstępem do niespodzianego.
Sypialniane okno i ja.
Lubimy na siebie patrzeć.
I to nic nie szkodzi, że ja częściej patrzę przez nie.
Ono o tym nie wie, gdy rano łapie odbicie mego rozczochrania.
I niech tak zostanie.

9 komentarzy:

  1. Kaśko, ja w imieniu okna:a skąd pani taka pewna, że okno tylko lubi na panią patrzeć, okno patrzy na "Cię" stale, nieprzerwanie, gdy Ty każdego ranka taka rozczochrana spoglądasz w okienko, ono dusi swój śmiech w kułak( ono je posiada), by Cię nie przestraszyć swoją obecnością. Rolety też powinny zabrać głos ;-) Buziak na dobrą noc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Helu, a jak Twoje rozmowy z nocą? U mnie coraz lepiej. Oby nie zapeszyć;)
      Ono mnie wręcz śledzi Helu. Najwredniejsze jest wtedy, gdy rolety unoszą się jakoś same i promienie słońca łaskoczą mnie w noc, gdy czas nie ku temu;)

      Usuń
    2. * w nos , oczywiście:)))))

      Usuń
  2. Ale napisałaś. Otwórz to cholerne okno, zawsze jest na druga stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem je otwieram :D a wtedy podwórko śmieje się piłkami obijanymi o siatkę boiska;)

      Usuń
    2. Nie masz czasem chęci pograć w piłkę? Na pewno masz :)

      Usuń
  3. "chmury nad nami rozpal w łunę" ... :) pierwsze skojarzenie. Uwielbiam twoje niebo, chyba się przeprowadzę.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Itako:D wyobrażasz sobie te przegadane balkonowe chwile?:D Dawaj!

      Usuń
    2. wyeksmituj sąsiada od rąbanek... już jadę!

      Usuń