środa, 11 lipca 2012

Codzienna

nagle budzę się i dzień wstaje
obok mnie spuszczając nogi
z lekko rozmazanym makijażem tłumaczy
że wtorek tak późno wyszedł
siedzimy obok siebie i bez słów
podajemy sobie z ust do ust
chichoczące metafory
spóźniony promyk harcuje na udach
nic się kończy i nic zaczyna
pomiędzy blednącym snem a brzegiem filiżanki
uczę się żyć na nowo

6 komentarzy:

  1. Nie da się żyć na nowo, życie jedno jest i basta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, radość zależy od wielu czynników. Trudno opisywalnych. Jak jest, to się czuje.
    Wtedy nie odczuwa się jej braku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak jej nie ma, człowiek blednie, Czarku:)

      Usuń
  3. Heh, zawsze gdy czytam taki dobry wiersz to od razu mnie cholera strzela, że to nie ja go napisałem pierwszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczepciu, nie przesadzaj, ale nie powiem miło mi się zrobiło:)))

      Usuń