niedziela, 1 lipca 2012

Balkonowy zawiadowca

Ziemia ogrzmiana. Można kłaść się na plażach, polegiwać na łąkach. Wakacje rozchodzą się zapachem poburzowego powietrza. Zliczam duszne godziny. Czekam, kiedy kolano przestanie mi dokuczać i znów będę zbierać kilometry. Póki co z balkonowego fotela odprawiam chmury płynące leniwie na Okuniowiec.

5 komentarzy:

  1. Widzę, że balkon, to kawał Twojego życia. I balkon za ciasny, i noce za ciasne, i dni, i życie :)
    Tak trzymaj! :)
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czarku, uwielbiam swój balkon z truskawkami w doniczkach, słonecznikami, które za chwilę zaczną kwitnąć, z lawendą, która konkuruje z petuniami o palmę pierwszeństwa. Lubię patrzeć siedząc na wygodnym fotelu jak passiflora pnie się do nieba idąc na wyścigi z powojnikami. A że kolano dokucza mi dość mocno tęsknie patrzę w stronę moich kijkowych górek, które widać z balkonu. Niech no tylko kolano odpocznie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem Kasiu. Oby kolano nie było "syndromem kolana", ale w to, to ja nie wierzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolana bywają wredne. Pewien ortopeda powiedział mi: albo opercja, albo pani to polubi. To polubiłam...

    OdpowiedzUsuń