Powinnam odpisać na listy. Niepisanie zrzucam na: brak papeterii; konieczność zrobienia obiadu; wenę, która śpi... Jutro. Być może.
Otwieram balkon i przysiadając na krześle gadam ze słońcem.
Wrzos kwitnie jak gdyby nic i opowiada mi styczniowe noce.
Mróz szczerzy zęby: minus 17.
Zara koniecznie chce być w kadrze.
-------------------------------------
"Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.
Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.
Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.
Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek."
Wisława Szymborska (1923-2012) zabrała dziś ze sobą nienapisane wiersze.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba zniknąć
Trzeba zniknąć by móc wrócić w śmiech I odpustowe korale Trzeba zniknąć By znów zacząć mówić I innym rozdawać codzienność
-
Panu się zdaje, że może mnie zamknąć w słowie, a ja ponad jutro biegnę chmury zgarniając. Piaskowa droga opowiada mnie z czasów, gdy boso r...
-
zawieruszył się zabrał miodowe włosy spojrzenie głęboko orzechowe wyprowadził na spacer poduszki niedaleko na balkon kołysze się na rogu prz...
-
Tydzień przyspiesza w okolicach środy. Im więcej mam lat, tym większą ma wartość przyspieszenie. Nie umiem skondensować czasu, a ten śmieje...
Stoi kaktus na oknie i coś mu się śni:) Brawo za listy pisane ręcznie. Papeterię zastąp ładnym karnetem, ja uwielniam z Pana Dragona;)Pozdrowienia wtorkowe
OdpowiedzUsuńA u mnie -9. Wczoraj było -8. Temperatura spada, a moja dezaprobata dla zimy stanowczo rośnie. Kot Kicia nie chce wychodzić do ogrodu, woli oglądać ptaki przez okno. Czasem tylko mruczy na drzwi i się jeży, jakby za nimi czaił się wróg wielkopaszczy.
OdpowiedzUsuńRenato, pewnie śni o pustynnej spiekocie. U mnie ten Pan Dragon nie do dostania, a mi trzeba już, ale pooglądałam sobie.Podoba mi się:)
OdpowiedzUsuńCzarku, właśnie zajrzałam za kuchenne okno. A tam na termometrze minus 21. Moja psina nie może nacieszyć się śniegiem. Drzemie w niej północna krew;)