piątek, 22 stycznia 2010

Strach

z niemówienia
z ksiąg pochowanych za siebie
wpadających w pułapkę czasu
bezimiennym lękom nadajesz imię

11 komentarzy:

  1. Mówią, ma wielkie oczy. Zależy pod jakim kątem patrzeć. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem dobrze wiedzieć co jest czym, czy kim...

    OdpowiedzUsuń
  3. Winny zaniechania
    błądzę między wisielcami.
    Moja twarz
    zerka ze sznura
    cudzymi oczami.
    Drepcze za mną Anioł Stróż,
    opuszczoną głową
    - milcząc
    wygłasza kazanie.

    Winny niewypowiedzianych słów
    przyjmuję piętno
    świętego spokoju.
    Poszczerbione ciszą głosy
    namaszczają czoło, dłonie.
    Potem słyszę zgrzyt.
    Anioł stróż przystaje.
    Nawet nie wiem,
    kiedy przestąpiłem próg?
    Lasciate ogni speranza, voi ch’entrate.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Tercybiadesie. Nawet nie wiesz jak bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kopaczu, czasem ten strach obezwładnia a pierwsze wrażenie jest tak niedobre, że nie ma się ochoty na kolejne.Serdeczności:)

    Margo, to prawda. I jednocześnie bardzo smutne, że wierzymy strachom zamiast zaufać swojej wierze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Strachy na lachy - taki powinien byc wybór na weekend, poezja w kąt, nostalgia bee, zabawa TAK:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Bezimienne lęki i nadawanie im imion... piękne :) znam to uczucie niestety...
    A jakieś pozytywne Twoje dzieło? :)

    Ale widzę też, że Holden się rozkręca :)

    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Strach umie urosnąć do rangi niepisanych schizów, zwłaszcza w nocy. Dobrze, że ranek dziś taki słoneczny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Holden, słowo przede wszystkim-takie będzie motto na całe wakacje zimowe:))


    Mała Mi, masz rację Holdenowi ładnie w nadziei:)


    Temi, o tak, nocą strachy mają nie dość ze wielkie oczy to i wielkie ręce potrafią sięga bardzo daleko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie sobie przypomniałem, że mam schowane książki pod biurkiem, aż Strach pomyśleć co by się stało jakbym o nich zapomniał :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z książek upchniętych pod biurkiem wyrastają mądre, puchowe kłaczki, które zaczynają żyć swoim życiem;))

    OdpowiedzUsuń