sobota, 2 stycznia 2010

Powroty

Wracam jak się wraca do ulubionego kubka, miękkiego koca, na którym rozsiadło się nieruchome lato, do kątów, które pachną niezwyczajnie, a ich niezwyczajność polega na smakach i zapachach rozłożonych w czasie.
Na poduszce z piór alergiczny zmierzch uklepuje swój czar.
Na ścianie tuż nad głową zastygł komar utrwalony w formalinie ścian, jakby ktoś niegrzecznie, odrobinę za szybko przejechał pędzlem, gdy noc konserwowała lato pod dachem.
Lubię powroty.
W nich jestem taka sama, a jednocześnie ładniejsza o każde z moich wcześniejszych i obecnych deja vu.

13 komentarzy:

  1. ...jest jedno miejsce do którego wracam jak Ty z radością.....:)...

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękniejesz i dobrze że jest to zasługą wcześniejszych i obecnych deja vu. Mam nadzieję na ciągłość, takich wysmakowanych tekstów .

    OdpowiedzUsuń
  3. Maju,Kopaczu i niech nam te miejsca na zawsze niosą nam uśmiech i wytchnienie:))

    Airborne, mam się zarumienić?;))

    OdpowiedzUsuń
  4. O nie!!! Nie zdzierżyłbym takiego widoku. Doprowadziłby do przedwczesnej z oszołomienia .

    OdpowiedzUsuń
  5. To nie śmichy chichy. "nieizbieżnośtć"

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozwólmy sobie na te chichy. Czasem pozwalają odczarować mniej radosne chwile.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Na poduszce z piór alergiczny zmierzch uklepuje swój czar."- to mnie urzekło
    ciekawe połączenia wyrazowe. Przy okazji bezczelnie się zapromuję: nie-ma-mowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. dobrze, gdy potrafimy wracać. Sztuka odkrywania, nie przyzwyczajenia...

    :)!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pat pozwoliłam sobie obserwować Twój rozwój-powodzenia:))

    Holden, dobrze jeśli pomiędzy starym ciągle znajdujemy to, co nas uśmiecha:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze jest wracać w dobre miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Latarniku, i tam gdzie czekają:)))

    OdpowiedzUsuń