czwartek, 21 stycznia 2010

Paul Claudel

Moja zazdrość przybiera dawne kształty.
Przypinam ją klamerkami licząc na wiatr.
Chłód mi nie sprzyja - sztywnieje i trwa.

" Wolę Twoje nieszczęście, którego byłbym sprawcą od szczęścia, w którym byłbym nieobecny"
- Paul Claudel wraca w nieoczekiwanych momentach.

8 komentarzy:

  1. ...amputowałam moją zazdrość....trochę pusto w tym miejscu.....ale tak trzeba było....

    OdpowiedzUsuń
  2. ja z innej beczki: zdjęcie w nagłówku piękne!

    OdpowiedzUsuń
  3. "Nie ma miłości bez zazdrości"-ponoć...

    OdpowiedzUsuń
  4. tu poetycko i pięknie, a znam gorsze prozaiczne postawienie TAK SPRAWY....

    OdpowiedzUsuń
  5. Maju, a ja ją uciszam, a ona budzi mnie najczęściej o piątej rano i nie pozwala znów zasnąć.Dobrze, że teraz tylko w dzień zagląda, gdy jestem na pełnych obrotach-pozwala się wyspać.:)

    Emmo od ptaków, bo to magiczne miejsce-dziękuję:)))


    Ketiov, czasem przedawkowanie grozi zawałem;))

    Holden, na przykład jak?;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cholerka... a ja nie potrafię swojej zazdrości amputować... Majko! Jak to się robi?

    Słodko-Winna... cytat piękny, choć troszke przerażający, prawda? Straszy zaborczością...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mała Mi, i to okrutną zaborczością.
    Chyba tylko mężczyźni potrafią by tak postawi sprawę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hm... nie zwalałabym wszystkiego na mężczyzn... ja też czasem jestem zaborcza... aż się wstydzę potem :(

    Ale walczę z tym... :)

    OdpowiedzUsuń