wtorek, 15 grudnia 2009

Życie na raty

Zagraj ze mną. Może pokój Radosze, godzina dwudziesta zero trzy. Tak ciepło brzmi:radosze. Jak radość otulenia się kołdrą, gdy za oknem minus dziewięć.
Powiadają, że wróbli coraz mnie, a przy kościółku gimnazjalnym pan ochronnym gestem z góry błogosławi świergolenie.
Przez dawne, cerkiewne okna kandelabry rzucają światło na bank ubrany w melonik.
Sacrum i profanum. Przedświąteczne krzątanie.

12 komentarzy:

  1. ...u mnie wróbli już nie ma wcale :(:(:(.....rozpanoszone sroki zrobiły swoje niestety....a lubiłam świergolenie w moim starym jaśminie wieczorne bardzo.....za okrem leciutko przypudrowana szarość...:):)...i minus 4 ...:)....pozdrawiam przedświątecznie....

    OdpowiedzUsuń
  2. Maju, słyszałam to już od niejednej osoby i zawsze mnie zadziwiaja harce grubelków(tak podobnież mówiłam gdy byłam mała) w moich stronach...Pozdrawiam ciepło:))


    Airborne, tak : pik, pik? Czy czarna dama?;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Radość otulenia się kołdrą, to, najprawdziwsze nasze własne przenikające szczęściem doznania. Nikt nam nie daje, nikt nie pozbawi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z czego skrzętnie korzystam , gdy czas ku temu sposobny:))

    OdpowiedzUsuń
  5. W gwiazdkowym prezencie, znaleźć nową puchową kołdrę przeznaczenia. Czas ku temu sposobny.

    OdpowiedzUsuń
  6. tak nakryć się
    kołdrą spełnienia

    OdpowiedzUsuń
  7. Ratunku, muszę COŚ zrobić z karpiami, sztuk trzy, które w dziwny sposób ułożyły się na wodzie ( córa mówi, że do rana nie dożyją, chyba ma rację...). O rany...

    OdpowiedzUsuń
  8. Helu, a chciałaś je rano wypuścić do stawu?:D Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. Na ojczulka liczyłam, Kaśko - naśmiewaczko. Boniu dlaczego taka cisza wokół, wypuściłam wodę... Całus. Do łóżka marsz ! ( jak nie chcesz pomóc)

    OdpowiedzUsuń
  10. Helu, wypuściłaś karpiuki?:D U mnie to by się nie udało-mama mówi, że na jeziorze lód. Młody łabędź, który zapewne nie nauczył się dobrze latać został na zimę i chodził po lodzie piszcząc... To się nazywa smutek.Zimno i daleko od bliskich.
    Ależ mam refleksje nad ranem.
    Zastanawiam się czy nie dać dziś Małemu wolne?
    Chyba coś nas bierze...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kasieńko, oszczędzę Ci szczegółów... Dokonałam mordu, ot co... Na drugi dzień nie mogłam przełknąć karpiuczka, a ja je tak lubiłam... Smutno mi czytać, że choroba wygrywa z Wami...

    OdpowiedzUsuń